Baczkowo


Prawie miesiąc temu wybraliśmy się z Bułgarem do Baczkowa. To wioska w Rodopach, od Płowdiwu oddalona jedynie o 30 km. Od dawna marzyłam, żeby tam pojechać zachęcona zdjęciami i wspomnieniami znajomych. Co ciekawego można zobaczyć w Baczkowie? Przede wszystkim Monastyr Baczkowski (Бачковски манастир) – drugi pod względem wielkości monastyr w Bułgarii, zaraz po cudownym Monastyrze Rilskim, który znajduje się blisko Błagoewgradu, w górach Riła.

Do monastyru prowadzi brukowana droga, po bokach której znajdują się stragany, na których można kupić pamiątki, tradycyjną ceramikę, przyprawy, miody i bułgarskie przetwory. Niestety jedynym zdjęciem z monastyru jest brama wejściowa, dlatego że na jego terenie jest – bardzo przestrzegany – zakaz fotografowania.

Nie można zaprzeczyć, że monastyr jest piękny, czegoś mi jednak brakowało. Weszliśmy na ganek, potem do cerkwi, zapaliliśmy świeczki, wyszliśmy, usiedliśmy na chwilę i tyle. Dużo większe wrażenie zrobił na mnie maluteńki kościółek w albańskim Thecie. Ale o tym innym razem. Może gdyby pogoda była inna, bo właśnie taki, deszczowy i zatopiony we mgle monastyr widziałam na zdjęciach znajomych, to spojrzałabym na niego inaczej. A my trafiliśmy na pierwszy dzień nieznośnych upałów.

Przed wejściem znajdował okaz platana wschodniego – drzewa występującego tylko na Bałkanach i w zachodniej Azji.


Zachwyciła mnie tabliczka zapraszająca pięknym wellkom wszystkich turystów do skorzystania z toalety :)


Gdyby nasza wycieczka skończyła się na monastyrze, byłabym trochę nieusatysfakcjonowana. Na szczęście obok niego rozpoczyna się szlak turystyczny, prowadzący przez największy rezerwat biosfery w Rodopach – Czerwona Ściana (Червена стена). Droga w jedną stronę zajmuje ok. 1 godziny.


Pierwszym przystankiem jest kostnica z XI w. (костница), czyli – w odróżnieniu do polskiego znaczenia tego słowa – miejsce przechowywania kości, szczątków.


W pewnym momencie zboczyliśmy ze ścieżki, wybierając bardziej stromą drogę, i ominęliśmy wodospad. Na szczęście zobaczyliśmy go w drodze powrotnej. Bardzo przyjemne są dwie polanki, na których znajdują się miejsca do rozpalenia ogniska, ławki i stoły. Gdy wracaliśmy, bardzo dużo rodzin udawało się w górę z zamiarem spędzenia tam przyjemnego niedzielnego pikniku.




Po minięciu polanek znowu weszliśmy do lasu, po kilku minutach docierając do Аязмото (czyt. ajazmoto), czyli miejsca znajdującego się w pobliżu monastyru lub cerkwi, które jest źródłem leczniczej i świętej wody. Baczkowskie ajazmo zrobiło na mnie duże wrażenie. Wewnątrz jest wiele ikon, pośrodku znajduje się źródło, wokół ponad trzystuletnie platany. To chyba mój ulubiony element całej ścieżki.



Kilka minut dalej znajdują się wysokie i strome schody prowadzące do jaskini, która jest taka malutka, że przeszliśmy przez nią pewni, że to dopiero wstęp. Idąc dalej, myśląc że jesteśmy jeszcze przed główną jaskinią, dotarliśmy do ostatniego punktu – paraklisu, czyli kapliczki, w której modlili się przed wiekami mnisi.



Jeszcze dalej znajduje się schronisko turystyczne, w którym można przenocować. My jednak udaliśmy się w drogę powrotną, zahaczając o 10-metrowy wodospad, który zostawiliśmy sobie na deser.


Bardzo podobała mi się wycieczka do Baczkowa. Zmieniłabym jedynie pogodę. Wyobrażam sobie, jak cudownie wyglądałoby to wszystko podczas mglistego i bezsłonecznego dnia. Wszystko przede mną.

Komentarze

  1. Dzień musiałaś mieć udany i to bardzo. Zakończyć wycieczkę przy takim wodospadzie, pięknie. Klimat tych miejsc, coś niesamowitego, lubię takie zakątki przesiąknięte historią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wodospad był świetny, mogłabym pod nim stać i stać :)

      Usuń
  2. AAaaaa, nie wierzę! Tam jest wodospad?! W listopadzie możesz się wspinać po tych skałach, bo po wodzie nie ma śladu! J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jest :) Ale Wy za to mieliście fajną mgłę w listopadzie ;)

      Usuń
  3. Przepiękna trasa! każde jedno miejsca zachwyca :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z ciekawości poszukałam jeszcze w Googlach zdjęć z Baczkowa. Przyznam, że to, co dostaję na zdjęciach i o czym czytam u Ciebie to dla mnie totalna egzotyka, zupełnie inne klimaty niż znam z Polski czy Skandynawii, przez co bardzo sobie cenię czytanie Twoich opowieści!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urokiem Bałkanów jest nieeuropejski charakter i za to chyba kochane są najbardziej :) Skandynawię przedstawiam sobie jako prawie zupełne przeciwieństwo Bałkanów, tym bardziej chciałabym się tam wybrać. Z ogromnym zaciekawienie czytam Twoje szwedzkie opowieści, już od pierwszego tekstu o uroku czerwonych domków, o ile się nie mylę :) Przyznam, że dzięki tobie mam w głowie bardzo ciepły i pozytywny obraz Szwecji i bardzo chciałabym skonfrontować go z rzeczywistością :)

      Usuń
  5. Bardzo przyjemne miejsce. Szczególnie ten szlak turystyczny.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. A do mojej rodzinnej miejscowości zawitał bułgarski zespół folklorystyczny :) Bardzo chętnie zwiedziłabym Bułgarię wzdłuż i wszerz.

    OdpowiedzUsuń
  7. Troszke Podlasie mi sie przypomnialo, skad pochodze :)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty