Prawdziwe historie z Bułgarii: 20 lat więzienia dla Jocka Palfreemana

Odcinek 2

20 lat więzienia dla Jocka Palfreemana

28 grudnia 2007 roku Australijczyk Jock Palfreeman rani śmiertelnie nożem 20-letniego Andreja Monowa. Dlaczego to zabójstwo wywołało tyle kontrowersji i podzieliło opinię publiczną? Dlaczego niektórzy domagali się dożywocia a inni walczyli o zwolnienie sprawcy? Co naprawdę wydarzyło się w tę grudniową noc?

Jock Palfreeman rodzi się w 1986 roku w Sydney. Ma dwóch braci. Jego mama jest stomatologiem, a tata patologiem. W wieku 19 lat wyjeżdża do Wielkiej Brytanii, podróżuje też po Europie. W Turcji zapoznaje się z Bułgarem, który zaprasza go do swojego domu. I tak zaczyna się jego przygoda związana z Bułgarią. Jeździ po kraju, znajdując wielu przyjaciół. U jednego z nich – w Samokowie – zatrzymuje się nawet na dłużej. Zarabia przy kopaniu ziemniaków, pomaga w obowiązkach domowych, powoli zakochując się w Bułgarii. W grudniu 2007 roku jest w tym kraju już czwarty raz.

W nocy z 27 na 28 grudnia jest w Sofii i wychodzi z przyjaciółmi na miasto. Podobne plany ma też 20-letni student prawa, Andrej Monow, który przemierza centrum z grupą znajomych. Kilka godzin później Andrej umiera w drodze do szpitala, a jego przyjaciel Antoan Zahariew jest ranny.

Palfreeman zostaje zatrzymany i są mu postawione zarzuty. W maju 2008 roku rozpoczyna się proces, w którym prokuratorka Pyrwoleta Nikowa domaga się kary dożywocia za umyślne morderstwo i próbę morderstwa. Według prokuratury fatalnej nocy Palfreeman zaatakował Monowa i jego znajomych, podbiegając do nich od tyłu, a jego celem było zranienie i zabicie jak największej liczby osób. Ojciec Monowa twierdzi, że Jock to socjopata, który nie okazuje żadnych uczuć i jeśli będzie na wolności, zabije ponownie. Media są bezlitosne – Palfreeman to anarchista, morderca, potwór. W 2009 roku zapada wyrok. Jock otrzymuje 20 lat pozbawienia wolności za morderstwo z pobudek chuligańskich i usiłowanie morderstwa. Musi też zapłacić 450 tys. lewów rodzinie zamordowanego.

Poznajmy jednak drugą stronę tej historii.

Andrej Monow – jedynak, student prawa i kibic klubu Lewski Sofia. Należy do grupy ultras, podobnie jak jego znajomi, z którymi jest tej nocy. Według Jocka Palfreemana grupa zaczepia i bije dwóch mężczyzn pochodzenia romskiego. Jock podbiega do nich, chcąc stanąć w ich obronie. Atak przenosi się na niego. Biją go i rzucają w niego płytami chodnikowymi. Jock ma nóż, który wyciąga, aby ich odstraszyć. Jest sam, a grupa liczy 15 osób. Ma nadzieję, że się przestraszą i odejdą. Następne, co pamięta, to że zatrzymuje go policja. Potem dowiaduje się, że jeden chłopak nie żyje, a drugi jest ranny.

Jock jest zdezorientowany, nie zna dobrze języka, zostają mu postawione zarzuty i przebywa w areszcie. Pół roku później rozpoczyna się proces, podczas którego cały czas towarzyszy mu jego ojciec, Simon. To spokojny, zrównoważony człowiek, który wierzy w system i cały czas ma nadzieję, że jego syn nie dostanie wysokiego wyroku. Przecież działał w obronie własnej. Prokuratura jest jednak bezwzględna. Jock zostaje skazany na 20 lat, a wyrok zostaje utrzymany w dwóch apelacjach.

Historie obu stron są zupełnie różne. Jaka jest prawda? Przyjrzyjmy się faktom.

- Antoan Zahariew, chłopak, który został zraniony, przebywając w szpitalu powiedział, że bili się z Romami, a potem przyszedł jakiś cudzoziemiec i doszło do bójki. Zmienił zeznania po tym, jak wyszedł ze szpitala i miał kontakt z pozostałymi członkami grupy. Sąd nie wziął pod uwagę jego pierwszych zeznań, mimo że zostały zapisane.

- Podobnie zeznali na początku policjanci, którzy byli pierwsi na miejscu zdarzenia. Świadkowie przekazali im wtedy taką wersję. Tego też nie wzięto pod uwagę.

- W związku z tym, że założono, że nieprawdą jest, że grupa biła Romów i Jock ich bronił, żadni Romowie nigdy nie byli szukani, aby mogli zostać świadkami.

- Tata Andreja Monowa to Hristo Monow – były agent SB i członek partii BSP, która w tym czasie była u władzy. Pełnił wtedy funkcję wiceprzewodniczącego Państwowej Agencji ds. Ochrony Dzieci i miał wiele znajomości, które miały bezpośredni wpływ na przebieg procesu.

- Część zapisów z kamer nie została udostępniona, podczas procesu puszczono część, ale na małym laptopie włączono je raz. Obrona nie otrzymała ich do analizy, ani przed tym, ani po tym. Nic z tego nie wynikło, a mogłoby to rozwiać wiele wątpliwości.

- W prasie pojawiało się wiele fałszywych informacji, rozprzestrzeniali je także znajomi Monowa i ultrasi. Mówiono o starciu dwóch grup, podczas gdy Palfreeman był sam, a przeciwko jemu było 15 osób. Mówiono, że Palfreeman był pijany, miał natomiast 0,15 alkoholu we krwi, Monow miał 2,9. Autopsja wykazała też, że Monow nie został zaatakowany z tyłu.

Fakty zostały jednak zignorowane przez prokuraturę, a Jock został skazany za umyślne popełnienie morderstwa.

Jock powiedział, że po odrzuceniu drugiej apelacji stracił nadzieję na sprawiedliwy proces w Bułgarii. Będąc w sofijskim więzieniu nie zamierzał jednak się poddawać. W 2012 roku założył Bułgarskie Więzienne Stowarzyszenie na rzecz Resocjalizacji, którego celem jest polepszenie warunków w więzieniach i danie więźniom większej szansy na powrót do normalnego życia.

Wiele osób zarzuca mu, że nie prosi o przebaczenie, nie pokazuje żalu. Na pytanie, czy żałuje tego, co się stało, odpowiada, że nie może powiedzieć, że tak, bo to by oznaczało, że mógł zrobić coś innego. Tego wieczoru nie wyszedł z domu z myślą, że chce, żeby Andrej Monow zginął, ale musiał obronić tych Romów, a potem bronić samego siebie.

Nadchodzi 2019 rok. Do mediów trafiają zapisy z kamer z nocy 2007 roku. Widać na nich, że grupa, której częścią był Monow zaczepia najpierw jakieś osoby (prawdopodobnie są to Romowie, o których mówili świadkowie i Jock), Jock do nich podbiega, wywiązuje się bójka. Widać, że na długo przed tym zanim wyciąga nóż, leży na ziemi, rzucane są w jego stronę płyty chodnikowe. Zapis jest dość niewyraźny, samego momentu uderzenia nożem nie widać, ale można powiedzieć, że potwierdza się wersja Jocka.

W tym samym czasie, 19 września Sąd Apelacyjny w Sofii zwalnia Jocka z odbycia 6 i pół roku kary, które mu pozostały. Podstawą do przedterminowego zwolnienia jest to, że odbył więcej niż połowę kary i wykazał, że się poprawił. Decyzja sądu wywołuje ogromny sprzeciw ojca Andreja, kibiców klubu Lewski Sofia, środowisk nacjonalistycznych i wszystkich osób, które nie do końca były zapoznane z tematem. Pamiętam ten czas bardzo dobrze, codziennie mówiono o tym w telewizji. Monow domagał się zwolnienia sędziego Kalina Kałpakcziewa, który był przewodniczącym składu sędziowskiego. Żądano także powrotu Jocka do więzienia. Nacisk był ogromny i jak zwykle znów zaczęto mieszać w to politykę. Prokurator Generalny, Sotir Cacarow złożył wniosek o ponowne otwarcie sprawy, został on jednak odrzucony w maju 2020 roku.

Mimo zwolnienia, Jock nie mógł wrócić do Australii, dlatego że w 2011 roku otrzymał zakaz opuszczania kraju. Został on zniesiony dopiero w listopadzie 2020 roku. Jock opuścił Bułgarię na przełomie 2020 i 2021 roku, ale co ciekawe, nie z własnej woli. Według jego adwokata, Kalina Angełowa, który był także jego przyjacielem, oddział ds. cudzoziemców Bułgarskiej Policji wyrzucił Jocka z kraju, informując go, że nie jest tu mile widziany.

W swoich wywiadach Jock mówi, że kocha Bułgarię i Bułgarów. Że łatwo jest być dobrym w Australii, bo to jest standard, ale być dobrym w Bułgarii wcale nie jest łatwo i dlatego jeszcze bardziej docenia wszystkich dobrych ludzi, których tutaj spotkał. Wywiady z nim są bardzo ciekawe. Jock mówi swoim łamanym bułgarskim. Mówi dużo i choć często brakuje mu bułgarskich słów, ma wiele mądrych rzeczy do powiedzenia. Ja muszę przyznać, że siła tego człowieka, który mimo tego, że trafił do więzienia (i to bułgarskiego więzienia) jako młody chłopak i pozostał sobą, działał, nie załamał się, naprawdę mnie zafascynowała. Jock jest aktywny na FB i na bieżąco komentuje sytuację w Bułgarii. Widać, że kraj ten jest mu bliski.

Cała historia jest bardzo wstrząsająca. Ginie młody chłopak, który nie powinien zginąć tej nocy. Jego życia już nic nie zwróci. Drugi chłopak znajduje się w złym miejscu i złym czasie, i ma nóż, którym postanawia się bronić. Nie otrzymuje też sprawiedliwego procesu. To wszystko kosztuje go 12 lat życia.

Źródła:

https://afflatus.shorthandstories.com/the-case-of-jock-palfreeman/index.html

https://www.youtube.com/watch?v=VpK7o08WYVo

https://www.youtube.com/watch?v=HaarmO_BzWs 

https://www.youtube.com/watch?v=z2mzO3-6QTA&t=649s

https://www.24chasa.bg/Article/301012

https://www.youtube.com/watch?v=UO5hkzXUgE4

https://www.smh.com.au/world/no-way-out-20130211-2e796.html

https://news.lex.bg/pregled-na-pechata/%D0%B4%D0%B6%D0%BE%D0%BA-%D0%BF%D0%BE%D0%BB%D1%84%D1%80%D0%B8%D0%B9%D0%BC%D0%B0%D0%BD-%D0%BD%D0%B5-%D0%B5-%D0%B2-%D0%B1%D1%8A%D0%BB%D0%B3%D0%B0%D1%80%D0%B8%D1%8F-%D0%BE%D1%82-%D0%BE%D0%BA%D0%BE%D0%BB/

Komentarze

Popularne posty