Prawdziwe historie z Bułgarii: Kobieta w walizce

 Odcinek 6

Kobieta w walizce

14 października tego roku Orlin Władimirow zgłosił zaginięcie swojej żony. Twierdził, że Ewgenija poszła na siłownię, ale z niej nie wróciła. Niecały miesiąc później w mokradle pod Pernikiem znaleziono walizkę. W środku znajdowało się ciało kobiety. Historia Ewgeniji przeraża, ale przede wszystkim smuci. Dziś o niej opowiem.

Ewgenija Władimirowa, z domu Czorbanowa, była w moim wieku – w tym roku skończyła 33 lata. Była piękna, uśmiechnięta, lubiła sarkazm i miała świetne poczucie humoru. Jej przyjaciele stworzyli stronę internetową, w której można przeczytać ich listy do Eti – tak ją nazywali. Wspominają wspólne chwile, jak się zapoznali, jaka była.

Oto fragment jednego z listów:

"Eti nie ocenia ludzi, stara się ich zrozumieć. Tak, możesz z nią poplotkować. Możesz też jej wyjawić swoje wszystkie tajemnice. Z nią rozmawia się łatwo i o wszystkim. Potrafi cię słuchać, sama się czymś podzieli i zawsze ma ciekawe tematy do rozmowy.

Pytałam cię, jak to robisz. Prowadzisz aktywny tryb życia, jesteś matką, pracujesz, uprawiasz sport, spędzasz czas z rodziną. Tak bez wysiłku, z uśmiechem i w dobrym nastroju sprawiasz wrażenie, że udaje ci się to z lekkością. A za tym wszystkim stoi świadomy, zmotywowany, emocjonalnie inteligentny człowiek, który postanowił, że będzie się cieszyć życiem.

Podziwiam cię za to i cieszę się, że ci to mówiłam.

Jesteś silną, niezależną kobietą, jednocześnie delikatną i dobrą. Jesteś miła, zabawna, opiekuńcza, interesujesz się innymi i jesteś aktywną obywatelką. Nie mówisz dużo o sobie, nie mówisz, co zrobisz, a to robisz. Jesteś pewna siebie, ale masz ku temu powód. Zawsze jesteś gotowa do pomocy. Rodzina i przyjaciele są dla ciebie ważni i to widać.

Twoją największą miłością jest twój syn Marti. Dla niego jesteś gotowa na wszystko. Chcę ci powiedzieć, że jesteś wspaniałą matką i przykładem dla Martiego. Wszyscy ludzie, którzy cię znają, wiedzą o tym i będą zawsze cię pamiętać.

Zwykła dziewczyna, która pozostawia niezapomniany ślad i inspirację.

Eti, która kocha życie!

Od Luizy"

Ewgenija zaginęła 13 października, ale już w pierwszych dniach śledczy wiedzieli, że nie szukają kobiety, a jej ciała. Nie wiedział o tym jej mąż, który – próbując zatrzeć ślady – cały czas miał nadzieję, że nikt nie podejrzewa go o zabójstwo. Śledczy jednak deptali mu po piętach.

Kim jest Orlin Władimirow? Czy to choleryk i znęcający się nad swoją żoną furiat? Nic z tych rzeczy. Urodził się w 1985 roku, skończył studia w Sofii, pracował w sektorze IT. Był świetnie zarabiającym architektem oprogramowania. Koleżanka z poprzedniej pracy, z którą znali się wiele lat wspomina, że był życzliwy i zawsze chętny do pomocy. Z Eti zapoznał się między 2011 a 2012 rokiem. Jej rodzina i przyjaciele go lubili. Był spokojny, kulturalny i pomocny. Spędzali razem wiele czasu, wyjeżdżali razem na wakacje. W ciągu 10 lat nikt z jej bliskich nie widział ani razu, żeby wybuchł, zachował się w stosunku do kogoś niegrzecznie czy był agresywny.

Wspomniana wcześniej koleżanka nie miała z nim jednak większego kontaktu od dwóch lat. Orlin zmienił pracę na lepszą, rozpoczęła się też pandemia i zaczął pracować z domu.

Właśnie w tych ostatnich dwóch latach małżeństwa, w ich związku pojawiły się problemy. Ewgenija mówiła bliskim, że ma już dość, że Orlin się często obraża i robi problemy z powodu drobnostek. Rozważała odejście od niego, ale nigdy się na to nie zdecydowała. W jej życiu pojawił się jednak inny mężczyzna.

14 października Orlin dzwoni na numer alarmowy 112 i tak rozpoczyna się jego teatr. Rozmawia z dziennikarzami, udaje, że szuka żony, nawet wynajmuje detektywa. Nie podejrzewa jednak, że on i jego ojciec Płamen są na celowniku śledczych, którzy są pewni ich winy, szukając jedynie ciała.

Już dzień po zaginięciu, jedna z przyjaciółek Eti skontaktowała się ze znanym psychologiem kryminalnym Todorem Todorowem, który wraz ze swoją ekipą włączył się do śledztwa. Przeanalizowali oni zeznania Orlina i jego ojca, i doszli do wniosku, że jest w nich wiele nieścisłości.

Hristina Szuszkow, kryminalna lingwistka, powiedziała, że Orlin od początku dystansował się od swojej żony, nie wspominając jej imienia. Mówił o niej jedynie „ona”. To jasny znak, że posiadał wiedzę o tym, co się z nią stało. Prócz tego, przyjaciółka Eti otrzymała od niej wiadomość w dniu swojego zaginięcia, która była dla niej nietypowa. Struktura zdań i interpunkcja były natomiast typowe dla Orlina. To dało śledczym informację, że być może wtedy już nie żyła.

Śledczy postanowili przycisnąć ojca i syna miesiąc po zgłoszeniu zaginięcia. Ci jednak zawarli umowę, że obojętnie, co by się nie działo, nie przyznają się do winy. Podczas przesłuchań Płamen powiedział, że był w mieszkaniu syna, żeby wziąć walizkę z książkami. Orlin zeznał natomiast, że ojca tego dnia w ogóle nie było w jego domu. Płamen zaczął coraz bardziej plątać się w zeznaniach i w końcu po kilku godzinach nacisków przyznał się, że pomógł swojemu synowi pozbyć się ciała.

Mimo zeznań ojca, Orlin jeszcze wiele godzin nie przyznawał się do zabójstwa. Zadawał hipotetyczne pytania, chcąc się dowiedzieć, co się stanie, jeśli się przyzna, ile może dostać, co musiałoby się wydarzyć, żeby wrócił do domu. Na tym etapie obaj nie mieli pojęcia, że ciało Eti zostało już znalezione. Śledczy postanowili nie mówić im o tym.

„Synu, gra się skończyła. Wiedzą o wszystkim. Lepiej się przyznaj.” – tak Płamen powiedział do syna, gdy pozwolono im się spotkać.

„Naprawdę wiedzą o wszystkim?” – odpowiedział Orlin spontanicznie.

Potem zaczął mówić. Od dłuższego czasu śledził Ewgeniję, założył jej urządzenia śledzące, zhakował jej telefon. Powiedział swojemu ojcu, że planuje ją zabić, bo jeśli się rozwiodą, nie dostanie ich syna. Nie planował tego zrobić dokładnie tego dnia, ale tak wyszło. Podczas obiadu, wydał się, że ją śledzi, bo powiedział coś, co dotyczyło słów, które znajdowały się w jej osobistych rozmowach na czacie. Nie kłócili się, on nie był takim typem. Wyszedł do drugiego pokoju i dopadły go myśli, że nigdy nie zobaczy swojego dziecka. Podszedł do niej od tyłu i zaczął ją dusić. Jak upadła, długo patrzył, czy rzeczywiście nie żyje i potem na wszelki wypadek owinął jej twarz folią. Ani razu nie powiedział, że żałuje. Mówił, jak było trudno to zrobić, że mówi się, że jest łatwo kogoś udusić w ten sposób, a tak naprawdę tak nie jest. Potem było trudno wepchać ją do walizki. Według słów śledczej, mówił głównie o sobie.

Płakał tylko raz, kiedy powiedział, że ojciec mu zaproponował, że weźmie winę na siebie. Psycholodzy z ekipy Todorowa są zgodni, że jedyne, czego żałuje, to tego, że został złapany.

„Tato, zrobiłem to.” – powiedział do ojca w rozmowie telefonicznej po zabójstwie. Płamen od razu domyślił się, o co chodzi i pojechał do niego. Dzień przed zabójstwem obaj byli w miejscu, w którym potem znaleziono walizkę. Ojciec twierdzi, że próbował go odwieźć od tego planu, mówiąc, że gdziekolwiek nie zostanie porzucone ciało, jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że zostanie znalezione.

(Zauważcie, że problemem obu panów nie była śmierć Eti czy odebranie matki Martiemu, a to, że to morderstwo może zostać wykryte.)

13 października Orlin – jak twierdzi – sam włożył ciało do walizki, zniósł ją ze schodów, wpakował do samochodu Płamena, który w stanie nietrzeźwym wywiózł walizkę do Pernika i tam ją porzucił.

Podczas przesłuchania Płamen powiedział, że żałuje. Popłakał się i powiedział, że patrzył na ludzi na ulicy, jacy są spokojni, a on nosił w sobie cały czas ten ogromny ciężar.

Płamcze – tak Ewegnija nazywała teścia. Kochał łowić ryby, często spotykał się z wnukiem, pomagał młodym w zakupach. Ale Płamen miał też drugą naturę. Wiele lat pracował w DANS – Państwowej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego. Co robił dokładnie? Nie wiadomo. Wiadomo jednak, że wcześniej był agentem DS (policji politycznej działająca w okresie rządów Żiwkowa). Agent Riła – to był jego pseudonim. Z DANS został zwolniony, bo tak się upił, że puściły mu zwieracze. Był alkoholikiem i podobno regularnie bił swoją żonę. Czy syna też? Nie wiadomo. Ale te informacje mogą nam pomóc lepiej zrozumieć tę sytuację.

Na Youtubie dostępny jest wywiad z Todorem Todorowem i lingwistką Hristiną Szuszkow. Mówią, że Orlin nie wierzy w siebie, ma zranione ego i niskie poczucie własnej wartości. Nie potrafi powiedzieć komuś w cztery oczy, co myśli, boi się konfrontacji. Starał się kontrolować sytuację poprzez montowanie kamer, obserwowanie i śledzenie telefonu, bo w tym czuł się pewnie.

Płamen jest autorytarny, jest seksistą, kobiety są dla niego środkiem, np. do zaspokojenia potrzeb czy spełnienia jakiejś funkcji. Jeśli kobieta zdradzi, musi ponieść konsekwencje.

Ta historia to klasyczny przykład zbrodni zza ściany, jak to mówi Justyna Mazur (autorka podcastu kryminalnego „Piąte nie zabijaj”). Mordercą okazał się być zwykły człowiek, taki, który mówi dzień dobry na klatce schodowej, który pomaga przenieść zakupy, którego znasz lata, nie podejrzewając go, że pewnego dnia może zrobić coś podobnego. Nie w afekcie, nie pod wpływem emocji czy używek, a spokojnie, po wszystkim próbując zatrzeć ślady i kłamiąc bliskim ofiary w oczy. Takich historii jest wiele, ale za każdym razem szokują tak samo. Ja mam w głowie jedno pytanie – jak odbiera się rodzica swojemu dziecku?

Źródła:

https://nova.bg/news/view/2021/11/20/347160/%D1%80%D0%B0%D0%B7%D1%81%D0%BB%D0%B5%D0%B4%D0%B2%D0%B0%D0%BD%D0%B5-%D1%84%D0%B0%D0%BA%D1%82%D0%BE%D0%BB%D0%BE%D0%B3%D0%B8%D1%8F%D1%82%D0%B0-%D0%BD%D0%B0-%D0%B6%D0%B5%D1%81%D1%82%D0%BE%D0%BA%D0%BE%D1%82%D0%BE-%D1%83%D0%B1%D0%B8%D0%B9%D1%81%D1%82%D0%B2%D0%BE-%D0%BD%D0%B0-%D0%B5%D0%B2%D0%B3%D0%B5%D0%BD%D0%B8%D1%8F-%D0%B2%D0%B8%D0%B4%D0%B5%D0%BE/

https://evcheto.com/

https://www.youtube.com/watch?v=87rS_0frUSU

Komentarze

Popularne posty