Piękny widok z okna i w Bułgarii jak nie w Bułgarii


Jakiś czas temu wykupiłam zniżkowy pobyt dla dwóch osób w przyjemnie wyglądającym hotelu 3 km od miasteczka Razłog. Wybraliśmy się tam z moim chłopakiem w miniony weekend.

Razłog to miasteczko znajdujące się ok. 150 km od Płowdiwu i tyle samo od Sofii. Położone jest w dolinie u podnoża gór Piryn, widać z niego także góry Riła, a droga z Płowdiwu wiedzie przez Rodopy. Okoły trzy godziny drogi są więc samą przyjemnością, bo widać tylko góry, lasy, rzeczki i jeszcze raz góry :)




Zaraz po przyjeździe zrobiliśmy sobie mały spacer po centrum Razłogu. Miasteczko nie wyróżnia się niczym specjalnym, ma jednak malowniczy park, w którym zjedliśmy obiad w towarzystwie pięknego kota.




Po spacerze wróciliśmy do hotelu, który okazał się przyjemnym miejscem. Wszystko przebił jednak cudowny widok z okna, który był najczęściej fotografowaną przeze mnie rzeczą w ciągu tych dwóch dni. Prawda, że uroczy?




Ta piękna zielona trawa to część kompleksu znajdującego się u samego podnóża gór – Pirin Golf & Country Club. Już wcześniej słyszałam o tym miejscu, myśląc jednak, że jest to po prostu duży kompleks hotelowy dla trochę bogatszych i lubiących golf. Okazało się jednak, że to znacznie więcej. Wieczorem zrobiliśmy sobie mały spacer po kompleksie, który okazał się być raczej małym miasteczkiem z własną infrastruktrą, centrum ze sklepami, restauracjami, pubami. Zauważyliśmy nawet gabinet stomatologiczny i stylistę fryzur. Hotel znajduje się jedynie na początku kompleksu, a największą część stanowią prywatne mieszkania i domy.









Spacerując około 30 minut, dotarliśmy jedynie do połowy kompleksu, czas było jednak wracać, bo w hotelu czekała na nas kolacja.


Pirin Golf zrobił na nas ogromne wrażenie. To połączenie alpejskiego miasteczka z amerykańskim przedmieściem sprawiło, że poczuliśmy się, jakbyśmy znaleźli się w innym świecie. Wszystko było uporządkowane, czyste i po prostu ładne. Naszła nas smutna refleksja, że takie normalne rzeczy, jak ładne chodniki, drzewka przy ulicy czy zabudowane kosze na śmieci robią na nas wrażenie, bo w Bułgarii nie jest to standardem. 

Trochę zamyśleni wróciliśmy spokojnym krokiem do naszego hotelu, zjedliśmy pyszną kolację w formie szwedzkiego stołu i udaliśmy się do naszego pokoju z pięknym widokiem. 

A następnego dnia pojechaliśmy do Banska. Ale o tym w następnym poście :)


Komentarze

  1. Ależ mieliście widok przez okno, sama bajka! :) Zazdroszczę, co ja co przez swoje wyjrzę, to stara szopa i sąsiadów zarośnięte podwórka ;/
    Góry rewelacja Marysiu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stara szopa, to nie tak źle, ma swój klimat ;) Ja mam za oknem myjnię samochodową, parking i bloki :)

      Usuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty